Historia pewnej chatki

Kilka lat temu przy drodze zauważyłem małą chatkę, stała sobie samotnie przez wiele lat, blisko głównej drogi w miejscowości Chociszewo obok Warszawy. Pomyślałem, że się przy niej zatrzymam, zaparkowałem na poboczu, wysiadłem z auta i zrobiłem jej zdjęcie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to nie jedyne zdjęcie, które jej zrobię.

Uwielbiam wyszukiwać i fotografować stare opuszczone chatki położone z dala od cywilizacji, stojące samotnie, gdzieś pod lasem lub w szczerym polu. Mają w sobie to coś co skutecznie przykuwa moją uwagę. Zawsze się zastanawiam jaka jest historia takiego obiektu, kto tam mieszkał i dlaczego został opuszczony…

Jedna właśnie z takich małych chatek przykuła moją uwagę, w miejscowości Chociszewo obok Warszawy w woj. mazowieckim. Położona niedaleko drogi, z dala od innych gospodarstw, stojąca samotnie praktycznie w szczerym polu.

Zacząłem ją fotografować od roku 2014, wtedy chyba ktoś tam pomieszkiwał, bo czasem było widać lecący dym z komina. Z roku na rok jak odwiedzałem to miejsce widać było, że popada w ruinę, ściany się zaczęły sypać i w 2016 roku mogłem w końcu zajrzeć do jej wnętrza. Znajdowało się tam wtedy tylko stare drewniane łóżko, kilka krzeseł i piecyk. Już od dłuższego czasu było ewidentnie widać, że nie miała już żadnego lokatora. W ciągu tych kilku lat udało mi się sfotografować ją o różnych porach roku, o zachodzie słońca, w gęstej mgle, czy w pięknych czerwonych makach. Jedynie czego nie udało mi się zrobić, to zdjęcia kiedy jest przysypana śniegiem…

Polecam także swój profil na Instagramie, gdzie publikuje zdjęcia z miejsc mniej znanych i opuszczonych.

A jakby ktoś chciał zakupić zdjęcie tej chatki i nie tylko, w formie wydruków na ścianę to zapraszam do sklepiku Tutaj

10.2014

Był październik roku 2014, to wtedy po raz pierwszy zobaczyłem ją przy drodze i postanowiłem zrobić jej kilka zdjęć. Jeszcze w całkiem dobrym stanie z dala od innych zabudowań stała sobie w samotności.

12.2014

Dwa miesiące później w grudniu, przejeżdżając tamtędy kolejny raz mocno się zdziwiłem, z chatki unosił się dym z komina. Byłem przekonany, że jest opuszczona, ale ktoś tam najwidoczniej wtedy jeszcze pomieszkiwał. Zrobiłem jej kilka zdjęć we mgle, która dodała wtedy jej dodatkowego, niepowtarzalnego klimatu.

07.2015

W lipcu 2015 roku stan chatki znacznie się pogorszył. Nie było już tam żadnego lokatora, odpadł kawałek ściany i pojawiła się dziura w dachu. Dodatkowo obiekt zaczął obrastać wysoką trawą i polnymi kwiatami. Zaczął się nieodwracalny proces rozpadu tej chatki.

03.2016

W kolejnym roku w marcu, aż mi się smutno zrobiło jak ją zobaczyłem, ogromna dziura w dachu i zawalona jedna ze ścian. Widać już szybką degradację obiektu, upływający czas nie ma litości dla zapomnianych obiektów. Niewiele się zachowało z wyposażenia tej chatki, widać że mieszkańcy kiedyś tutaj żyli bardzo skromnie. W jednym z pomieszczeń stoi częściowo zniszczone, stare drewniane łóżko, kilka krzeseł i stary piecyk.

04.2016

W kwietniu stan chatki jest już na tyle fatalny, że jeden większy podmuch wiatru potrafiłby ją poskładać jak domek z kart. Obawiam się, że jej dni już są policzone.

06.2016

Jadąc tam w czerwcu, dwa miesiące później po cichu liczyłem, że będzie jeszcze stała i się nie zawiodłem. Do tego pojawiły się wokół niej piękne czerwone maki, które bardzo mnie zachwyciły. Musiało tu być naprawdę magicznie za czasów świetności tego obiektu.

10.2016

W październiku niestety chatka przegrała walkę z czasem i naturą. Jadąc na miejsce już z daleka zauważyłem, że nie ma małego budynku, który tak mnie zachwycał od kilku lat. Stało się coś, co można był się spodziewać. Na miejscu zastałem tylko zgliszcza chatki, w której kiedyś tętniło życie, ktoś w niej przeżywał radości i smutki, dla kogoś była całym życiem. Teraz obiekt przestał już istnieć.

06.2017

W czerwcu, jak co roku, na łące pojawiają się maki. Niestety już bez małego obiektu, który stał tam od wielu lat.

11.2020

Tak obecnie wygląda miejsce, w którym stała chatka. Zawsze, jak tamtędy przejeżdżam, spoglądam w to miejsce z nostalgią, pozostało po niej tylko wspomnienie i samotnie stojący słup telegraficzny.

Takich domów znikających z powierzchni ziemi jest niezliczona ilość. Każdego dnia jakiś porzucony obiekt przestaje istnieć i odchodzi w zapomnienie. Cieszę się, że udało mi się zapisać historię ostatnich lat tej chatki w postaci fotografii. Mówi się, że dom bez człowieka umiera i myślę, że jest w tym dużo prawdy.

Z tego co mi się udało z czasem dowiedzieć, w chatce mieszkała przez długie lata samotna kobieta z dziećmi. Mieszkała tam, aż do swojej śmierci, później mieszkał tam jej syn, który miał problemy natury zdrowotnej. Po śmierci syna, chatka popadła w ruinę i… przestała istnieć.

Aktualizacja 18.05.2021

Chatka pojawiła się także w jednym z wydań Telexpressu 🙂

Taki rysunek upamiętniający tą chatkę narysowała petta_art 

https://www.instagram.com/p/Br5_RHhlAw_/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

9 komentarzy

  • Kasja Mo

    28 listopada 2020 at 20:46

    Chatka – historia znikania. W każdej odsłonie pogodowej intrygująca, w tej zasnutej mgłą – piękne, melancholijne zdjęcie. Z drugiej strony świadomość, że ktoś mieszkał w takich warunkach jest przygnebiająca.

    Odpowiedz
  • Krzysiek

    30 listopada 2020 at 09:44

    Często jeździłem tą drogą. Mam co najmniej dwa zdjęcia z około 2007 roku tego domu. Wtedy w koło były jeszcze drzewa a jej mieszkaniec chodził po opał.

    Odpowiedz
  • Gerard Szustek

    6 grudnia 2020 at 17:07

    Twoja fotorelacja i historia tej chatki jest także opowieścią o tym, jak ważny jest każdy człowiek. Gdy znika człowiek uchodzi „życie” także z rzeczy, które mu towarzyszyły i znika wraz z nim część świata.
    Niesamowite wrażenia i przemyślenia pozostawia ta foto-opowieść.

    Zapraszam serdecznie także do naszej grupy fb.com/groups/ObokSzlaku
    …gdzie bedzie nam miło mieć z Panem kontakt i wymieniać się podobnymi obserwacjami.

    Odpowiedz
  • Nika

    15 maja 2021 at 22:48

    Bardzo mnie to poruszyło… Niby to tylko budynek, a poczułam się tak, jakbym oglądała zdjęcia starego człowieka. Aż wreszcie go braknie i zostaje tylko puste miejsce… Twoje zdjęcia są magiczne. Fotografia Matki Bożej na tym starym krześle naprawdę mnie wzruszyła. I pisząc ten komentarz mam wrażenie, że słowa są zbyt płaskie, by to wszystko wyrazić. Miałeś fantastyczny pomysł.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz