Jeszcze dwie dekady temu był symbolem luksusu i jednym z najbardziej prestiżowych obiektów w regionie. Czterogwiazdkowy Hotel Atlantic w Nowych Bielicach przyciągał gości nowoczesnym zapleczem, basenem, centrum fitness i eleganckimi wnętrzami. Dziś po dawnej świetności pozostały jedynie zrujnowane mury, ślady po pożarach i wspomnienia mieszkańców, którzy do dziś pamiętają jego najlepsze lata. „Hotel miał swój klimat, a kiedy wchodziło się do środka, człowiek miał wrażenie, jakby znalazł się w innym świecie” — wspomina jedna z mieszkanek. Jak doszło do upadku miejsca, które niegdyś nazywano lokalnym Las Vegas?
Historia Hotelu Atlantic w Nowych Bielicach, obok Koszalina rozpoczęła się w 2003 r., a jego otwarcie było jednym z głośniejszych wydarzeń tamtego okresu. Nic dziwnego, że szybko zyskał opinię miejsca wyjątkowego, a niektórzy ochrzcili go mianem lokalnego Las Vegas. Czterogwiazdkowy hotel należał wówczas do najnowocześniejszych obiektów w regionie. Na gości czekało 75 komfortowych pokoi, w tym sześć ekskluzywnych apartamentów. Do dyspozycji odwiedzających były także sale konferencyjne, kawiarnia, siłownia, przestronny parking oraz rozległy ogród. Posiadał również w pełni wyposażone centrum fitness, solarium i plac zabaw dla dzieci. Do tego trzeba dodać szeroko rozwiniętą odnowę biologiczną oraz basen, wszystko to znajdowało się na ponad 5000 mkw.


Najlepsze lata Atlantic przeżywał między 2003 a 2010 rokiem. Przez ten czas był synonimem prestiżu i miejscem organizacji licznych wydarzeń oraz spotkań biznesowych. Jednak okres świetności nie trwał wiecznie. Problemy Hotelu Atlantic zaczęły się w 2011 r., gdy w pewnym momencie odcięto dostawę prądu. Wkrótce potem obiekt został zamknięty. W archiwalnych ogłoszeniach sprzedaży można znaleźć informację, że w 2015 r. nieruchomość wyceniano na osiem mln zł. Ciekawostką jest to, że kręcone tu były zdjęcia do filmu „Nie ma takiego numeru” w reżyserii Bartosza Brzeskota. Grali w nim m. in. Jan Nowicki, Jan Machulski, Mariusz Pudzianowski.

„To doskonałe miejsce do organizacji konferencji, szkoleń, pokazów oraz rodzinnych spotkań i uroczystości. Nasz wykwalifikowany i doświadczony personel sprawi, że każdy klient poczuje się u nas komfortowo i wyjątkowo. Obsługa gastronomiczna i techniczna hotelu gwarantuje indywidualne i niepowtarzalne przygotowanie oferty dla każdego klienta, a panująca w hotelu życzliwa atmosfera oraz poczucie swobody i wygody sprawiają, że nasi goście stale do nas wracają” — takie opisy wciąż można znaleźć w archiwalnych ogłoszeniach i na stronach internetowych prezentujących hotel. Czytając je dzisiaj, trudno uwierzyć, że dotyczą tego samego miejsca.



Każdemu zdarza się popełnić błąd
„Każdemu zdarza się popełnić błąd i zalegać z jakimiś płatnościami. Tyle że ja już dawno bym wszystko uregulował i dalej rozwijał kompleks, gdyby nie sądy, które na podstawie urojeń i niesprawdzonych roszczeń zablokowały mi majątek. Obecne zaległości narosły w dużym stopniu właśnie z winy sądu. Przez jego działania nie miałem z czego zapłacić, bo pozostałem zamożny już tylko na papierze” — opowiadał właściciel obiektu portalowi Onet w 2014 r.


Właściciel podkreślał również, że na upadku hotelu stracił nie tylko on, ale także lokalna społeczność i region, które wcześniej czerpały korzyści z działalności obiektu. Jednocześnie zapowiadał walkę o odszkodowanie od Skarbu Państwa, przekonując, że działania sądów doprowadziły do obecnej sytuacji hotelu.


Hotel Atlanic obecnie
Dziś po dawnym luksusie Hotelu Atlantic pozostały jedynie ruiny i sterty śmieci. Od momentu zamknięcia, obiekt jest systematycznie dewastowany, a jego stan pogorszyły pożary, do których dochodziło tu wielokrotnie. Wszystkie okna i drzwi zostały zniszczone lub skradzione, a większość ścianek działowych z płyt kartonowo-gipsowych przestała istnieć. Mimo ogromnych zniszczeń wciąż można dostrzec ślady dawnej świetności.
Przy wejściu nadal znajdują się charakterystyczne szerokie schody prowadzące na piętro, gdzie niegdyś mieściła się większość hotelowych pokoi. Szczegółowe opisywanie poszczególnych pomieszczeń nie ma dziś większego sensu. Skala zniszczeń jest tak duża, że w wielu przypadkach trudno nawet określić, jakie funkcje pełniły poszczególne wnętrza w czasach działalności hotelu.









Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, że stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, że to zrobię, ale doszedłem do wniosku, że stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, że będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś ciekawe miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.



