Dawna kaplica cmentarna przy ul. Broniewskiego w Szczecinie od lat przyciąga uwagę mieszkańców i miłośników historii. Niegdyś związana z zakładem opieki Kückenmühle, później pełniąca funkcję prosektorium Pomorskiej Akademii Medycznej, dziś stoi opuszczona i niedostępna dla zwiedzających. Przez lata budynek był jednak nie tylko świadkiem ludzkich tragedii, ale także miejscem licznych libacji alkoholowych i dewastacji. Mimo to dla wielu Szczecinian pozostaje ważnym fragmentem osobistej historii. Pod publikacjami poświęconymi temu miejscu mieszkańcy wspominają studenckie lata, praktyki zawodowe czy dziecięcą ciekawość, gdy zaglądali przez okna tajemniczego obiektu.
Dawna kaplica cmentarna z prosektorium przy ul. Władysława Broniewskiego w Szczecinie została wybudowana w drugiej połowie XIX w. jako część ewangelickiego zakładu opieki nad osobami psychicznie chorymi Kuckenmühle. Ceglany budynek pełnił podwójną funkcję, na górnej kondygnacji znajdowała się kaplica, natomiast poziom niżej mieściło się prosektorium. Budynek sąsiadował z cmentarzem funkcjonującym do 1945 r. Po zakończeniu II wojny światowej i zmianie granic nekropolia znalazła się pod polską administracją. W kolejnych dekadach cmentarz stopniowo popadał w zaniedbanie i został zlikwidowany.

Kaplica przetrwała II wojnę światową, a po jej zakończeniu została przejęta przez Pomorską Akademię Medyczną (obecnie Pomorski Uniwersytet Medyczny). Po remoncie urządzono w niej prosektorium, które funkcjonowało do 2001 r. Po zakończeniu działalności obiekt został opuszczony i zaczął stopniowo niszczeć. W jego wnętrzu do dziś zachowały się stoły do sekcji zwłok, przypominające o dawnej funkcji budynku.

W 2004 r. „Głos Szczeciński” opisywał dramatyczny stan dawnej kostnicy. Opuszczony budynek stał się miejscem spotkań osób bezdomnych oraz miłośników taniego alkoholu. Według mieszkańców okolicznego osiedla wewnątrz regularnie organizowano libacje, dochodziło do dewastacji wyposażenia, a uczestnicy tych spotkań często przebywali również w pobliskim parku odwiedzanym przez rodziny z dziećmi.

Szczególne oburzenie budził fakt, że alkohol spożywano w budynku dawnego prosektorium, w sąsiedztwie stołu sekcyjnego i pomieszczeń, z których wciąż unosił się charakterystyczny zapach środków dezynfekcyjnych. Kostnica służyła także jako schronienie dla osób bezdomnych.

Jak informował serwis, wśród bywalców krążyła legenda o przechowywanych tam zapasach spirytusu. Niektórzy włamywali się do budynku w poszukiwaniu alkoholu, wierząc, że w dawnym prosektorium powinny znajdować się słoje z wysokoprocentowym trunkiem. Podobne włamania zdarzały się jeszcze w czasach funkcjonowania obiektu. Nawet kartki z napisem „Spirytusu nie ma” nie były w stanie powstrzymać poszukiwaczy przed kolejnymi próbami.
W 2020 r. Zarządca obiektu i przyległego terenu, tj. Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, został poinformowany o konieczności zabezpieczenia dostępu do zabytku i podjął w tym celu niezbędne działania.

W 2020 r. portal wszczecinie.pl informował, że opuszczone prosektorium było łatwo dostępne przez uszkodzone wejście na poziomie gruntu. Obiekt bywał miejscem spotkań młodzieży, a wewnątrz często znajdowano ślady spożywania alkoholu. Mieszkańcy ostrzegali jednak, że zły stan techniczny obiektu stwarza poważne zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci mogących dostać się do środka przez istniejące uszkodzenia. Obiekt został zabezpieczony przed wejściem niepożądanych osób do środka.

Lapidarium obok kaplicy
Ślady dawnego cmentarza zakładu opiekuńczego Kückenmühle odkryto podczas prac prowadzonych w 2019 r. przez dr. Marka Łuczaka. Odnaleziono kilkanaście nagrobków, a następnie ustalono tożsamość pochowanych tam osób, głównie podopiecznych zakładu. Dzięki staraniom dr. Łuczaka i radnej Marii Jolanty Myśliwiec kilka lat temu obok kaplicy powstało lapidarium upamiętniające dawną nekropolię. W ramach inwestycji zakonserwowano i zamontowano nagrobki oraz przygotowano tablicę informacyjną przybliżającą historię tego miejsca. Projekt lapidarium przygotowała Joanna Wojtecka ze szczecińskiej pracowni Archimedes.



Obecnie wszystkie wejścia do budynku są zabezpieczone i zamurowane, co skutecznie uniemożliwia dostanie się do jego wnętrza. Mimo to teren wokół obiektu nie sprawia wrażenia zadbanego. W jego sąsiedztwie można natknąć się na liczne śmieci, w tym puste butelki po alkoholu, puszki oraz różnego rodzaju odpady pozostawione przez przypadkowych odwiedzających. Elewacje budynku zostały w wielu miejscach pokryte graffiti i innymi napisami, które dodatkowo podkreślają postępującą degradację tego miejsca.

Chciałbym w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierają za pośrednictwem Wirtualnej kawki. Dzięki Wam i waszym drobnym wpłatom, powstają takie fotorelacje! Od kilkunastu lat staram się odwiedzać i fotografować miejsca mniej znane i opuszczone. Jeżeli ktoś chciałby dołożyć cegiełkę do moich podróży i wesprzeć mnie w tym co robię, zapraszam do postawienia mi >Wirtualnej Kawki<. Wszystkie zebrane kwoty przeznaczam na paliwo, dzięki temu mam możliwość realizowania swoich dalszych podróży.


Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, że stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, że to zrobię, ale doszedłem do wniosku, że stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, że będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś ciekawe miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.




