Przetrwała II wojnę światową, uniknęła wyburzenia i została przesunięta o około 40 m podczas jednej z najbardziej spektakularnych operacji inżynieryjnych w Polsce. Wydawało się, że Willa Grüneberga w Szczecinie otrzyma drugie życie i szybko doczeka się nowego gospodarza. Tak się jednak nie stało.
Teren wokół obiektu także nie zachęca do odwiedzin, przed wejściem, na schodach prowadzących do willi, często przesiaduje młodzież spożywająca alkohol. Choć od spektakularnej przeprowadzki minęło już ponad dziesięć lat, willa nadal czeka na konkretny plan, który pozwoliłby przywrócić jej należne miejsce na mapie Szczecina.
Secesyjna willa przy ulicy Batalionów Chłopskich 61 w Szczecinie została wzniesiona w 1912 r., według projektu C.A. Schmidta z Löcknitz. Była własnością rodziny Grünebergów, którzy byli wybitnymi organmistrzami, prowadzili oni swoją działalność w mieście nieprzerwanie od 1782 r. Tuż obok znajdował się zakład, w którym powstawały organy trafiające do kościołów w całym regionie. Wiele z tych instrumentów zachowało się do dziś i nadal są wykorzystywane podczas nabożeństw.

Rodzina Grünebergów należała do grona najwybitniejszych budowniczych organów w Europie. Ich dzieła można znaleźć nie tylko w Szczecinie i Drawsku Pomorskim, ale również w Berlinie oraz wielu innych miejscowościach. Szacuje się, że w ciągu swojej działalności firma wykonała około 800 instrumentów. Największy rozwój przedsiębiorstwa przypadł na okres, gdy kierował nim Barnim Grüneberg. To właśnie on odpowiadał za rozbudowę organów w Lipawie na Łotwie, które przez lata uchodziły za największe mechaniczne organy na świecie. Dla wielu historyków to nie tylko dom, ale pomnik szczecińskiej tradycji muzycznej.

Pod koniec II wojny światowej, w obliczu zbliżającej się Armii Czerwonej, Grünebergowie opuścili Szczecin. Zakład zakończył działalność, a rodzina pozostawiła po sobie imponujące dziedzictwo. Mimo upływu lat ich instrumenty wciąż rozbrzmiewają w świątyniach w Polsce, Niemczech oraz innych krajach Europy.

Sama willa szczęśliwie przetrwała II wojnę światową. W 2014 r. stała się bohaterką niezwykłej operacji inżynieryjnej, podczas budowy trasy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju cały budynek został przesunięty o około 40 metrów.
Ważąca około 750 ton willa Grüneberga została przesunięta około 40 metrów. Budynek umieszczono na specjalnych szynach i przemieszczano z prędkością około 3 metrów na godzinę, a cała operacja trwała dwa dni.
Przeniesienie było konieczne z powodu budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. W miejscu, gdzie pierwotnie stała willa, zaplanowano przebieg kolektora ściekowego. Początkowo obiekt miał zostać rozebrany, jednak mieszkańcy oraz miłośnicy historii stanowczo się temu sprzeciwili. Dzięki ich zaangażowaniu willa została wpisana do rejestru zabytków, co pozwoliło ją ocalić i zamiast wyburzenia zdecydowano się na jej spektakularne przesunięcie.

Mieszkańcy zostali wysiedleni
Spór pomiędzy miastem a byłymi mieszkańcami willi trwał przez wiele lat. Swoich roszczeń przed sądem dochodziło osiem osób, które łącznie domagały się od miasta ponad 5,1 mln zł odszkodowania.
Ostatecznie, po wyr. Sądu Apelacyjnego z 2 lipca 2025 r., zasądzono na ich rzecz 80 440,07 zł. Władze Szczecina podkreślają, że sprawa została prawomocnie zakończona i obecnie nie planują zawierania ugód z powodami. Byli mieszkańcy złożyli jednak skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Na razie nie wiadomo, czy zostanie ona przyjęta do rozpoznania.
Zabezpieczenia charakterystycznego okna wykuszowego
To jeden z niewielu zabytkowych elementów willi, który w ostatnich latach doczekał się renowacji. Niestety, zamontowane wówczas szyby zostały szybko wybite przez wandali, a okno zabezpieczono płytami OSB.

Mariusz Łojko ze Stowarzyszenia „Ocalmy Zabytek”, zwrócił uwagę na sposób wykonania tego zabezpieczenia. W serwisie wszczecinie.pl, w artykule na temat tego zabytku poinformował, że: „Przykręcono dechy śrubami bezpośrednio do zabytkowej ramy. Im więcej w niej dziur, tym bardziej ta oryginalna substancja bezpowrotnie ulega zniszczeniu. Tutaj powinno wykonać się skrzynię osłaniającą całe okno przed warunkami atmosferycznymi i wandalami. To rozpoznawalny element willi, który podlega szczególnej ochronie konserwatorskiej.”

Stan obecny zabytku
Obecnie willę można podziwiać jedynie z zewnątrz, ponieważ jej wnętrza nie są udostępnione zwiedzającym. Od momentu wysiedlenia ostatnich mieszkańców budynek pozostaje całkowicie opuszczony i nie pełni żadnej funkcji. Aby ograniczyć dostęp do środka, wejście zabezpieczono drzwiami antywłamaniowymi, natomiast pozostałe otwory zostały zamurowane.
Mimo tych zabezpieczeń stan zabytku z roku na rok się pogarsza. Ściany budynku pokrywają szpecące graffiti, które dodatkowo pogłębia wrażenie opuszczenia i dewastacji. Teren wokół obiektu również nie zachęca do odwiedzin, przed wejściem, na schodach prowadzących do willi, często przesiaduje młodzież spożywająca alkohol.
Choć willa wciąż zachwyca swoją architekturą i pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków w okolicy, obecnie sprawia smutne wrażenie. Zamiast być wizytówką miasta i atrakcją turystyczną, od lat czeka na zagospodarowanie i kompleksowe prace, które pozwolą uratować ją przed dalszym niszczeniem.




