Zabytkowa kamienica Żelazna 43

Kiedy kilka lat temu spacerując po Warszawie wzdłuż ulicy Żelaznej, po raz pierwszy zobaczyłem, tę piękną opuszczoną kamienicę. Pomyślałem sobie wtedy, że fajnie by było, zanim popadnie całkowicie w ruinę, zrobić w jej wnętrzu trochę zdjęć. Kilka lat później, a dokładnie w roku 2019 nadarzyła się taka okazja i udało mi się dostać w jej wnętrza. Zrobiłem tam ponad 100 zdjęć i postanowiłem najlepsze z nich opublikować na łamach swojego fotobloga.

Nie znam za bardzo historii tej kamienicy i nie doszukałem się też jakiś szczegółowych informacji na jej temat. Znalazłem na jednej ze stron internetowych, komentarz dotyczący tej kamienicy i pozwoliłem go sobie tutaj przytoczyć. Jeżeli znajdzie się autor tego komentarza to chętnie go tu podpiszę.

W tym domu urodziłem się i mieszkałem do dwudziestego któregoś roku życia… Mieszkaliśmy w środkowej oficynie, wejścia do mieszkania były dwa: główne – z klatki schodowej w drugiej bramie, tzw. kuchenne – z klatki w rogu pierwszego podwórza (drewniane schody). Nigdy nie zapomnę atmosfery domu mojego dzieciństwa i młodości, jakkolwiek atmosfera ta zmieniała się z upływem czasu, i to bardzo. Był to dom tzw. kwaterunkowy i kwaterunek umieszczał w nim lokatorów – im bliżej końca, tym więcej szumowin.
Jest to kamienica żydowska; moi dziadkowie wraz z (bardzo młodą wówczas) mamą, wprowadzili się do tego mieszkania w czasie okupacji, kiedy Niemcy tworzyli Getto Warszawskie i kazali zamieniać się na mieszkania z Żydami, jeśli Polacy mieszkali na terenie planowanego Getta (dziadkowie z mamą mieszkali do tego momentu przy Łuckiej, nie pamiętam numeru). Śp. mama opowiadała, że na framugach drzwi łączących pokoje, wymalowane były żydowskie modlitwy – podobno Żydzi „modlili się” dotykając ich podczas przechodzenia…
Kamienica początkowo była przeznaczona do generalnego remontu, potem do rozbiórki, a po dalszym czasie „położył na niej rękę” konserwator zabytków. Nie było w niej ciepłej wody (w łazience mieliśmy „junkersa”) ani centralnego ogrzewania – były piękne piece w pokojach, które rodzice przerobili na elektryczne (z grzałkami w paleniskach; wyloty kominowe, oczywiście, odcięto). Przed ich przeróbką pomagałem ojcu nosić węgiel z piwnicy…
Pierwotnie kamienica miała jedno piętro więcej – z opowiadań babci wiem, że zostało ono zmiecione przez tzw. Krowę, podczas Powstania Warszawskiego.
..”

Polecam także swój profil na Instagramie, gdzie publikuje zdjęcia z miejsc mniej znanych i opuszczonych.

Na dole w kamienicy mieściły się kiedyś lokale usługowe, znajdował się tam m.in. warsztat ślusarski.

Podwórko typu studnia. Kamienica położona jest praktycznie w samym centrum Warszawy, a stojąc na samym dole nie słychać po prostu nic. Żadnych przejeżdżających samochodów, tylko cisza i spokój. Czas się po prostu tam dawno zatrzymał.

8 marca, dzień kobiet. Stary kalendarz z 1978 roku.

Terpentyna, Denaturat, Babka Kujawska…

W jednym z mieszkań na ścianie widnieje ciekawy napis. Wygląda na to, że przez długi czas był przykryty za wiszącą szafką.

Możliwe że napis wykonał inż. Teodor Klażyński, natomiast wzmianki jakie można znaleźć w internecie wkazują go jako pracownika Warszawskiego Instytutu Geodezji (całkiem niedaleko do geologii)

W tym momencie trwa remont tego obiektu, myślę, że te zdjęcie będą doskonałą pamiątką tej przedwojennej kamienicy.

4 komentarze

Dodaj komentarz