Malownicze ruiny pałacu

Wierbka to mała wieś położona niedaleko Pilicy w woj. śląskim. Znajdują się tu malownicze ruiny pałacu, wybudowanego w roku 1880, przez pochodzącą z Niemiec rodziny Moesów. Po II wojnie światowej mieścił się tutaj hotel dla pracowników, a następnie w pałacu działał ośrodek odwykowy dla narkomanów. Niestety, ale tragiczny w skutkach okazał się pożar, który wybuchł w styczniu 1987 r. Budynek został prawie całkowicie strawiony przez ogień. Od tamtego czasu popada w coraz większą ruinę.

Pałac za czasów świetności musiał być naprawdę piękny, w serwisie slaskie.travel można znaleźć taki opis tego obiektu: „Główne wejście do tej eklektycznej budowli usytuowane było od strony północnej. We wschodniej części wnętrza znajdował się Salon Lustrzany. Od strony południowej do gmachu przylegał półkolisty taras, otwarty na urządzony w stylu angielskim park, w którym zasadzono szereg rzadkich, egzotycznych gatunków drzew. Obok pałacu znajdowały się także: stajnia, powozownia, mieszkania służby, a także lodownia”.

Rodzina Moesów była w posiadaniu pałacu do 1945 r. Pod koniec II wojny światowej zostali wypędzeni ze swojego majątku i zmuszeni do emigracji. Pałac znacjonalizowano i przez jakiś czas mieścił się w nim hotel dla pracowników. Na początku lat 80. na polecenie wojewody katowickiego, pomimo sprzeciwu władz gminnych, w pałacu działał ośrodek odwykowy dla narkomanów.

W 1910 r. w pałacu wybuchł pożar, który na szczęście, szybko został ugaszony. Niestety, ale tragiczny w skutkach okazał się pożar, który wybuchł w styczniu 1987 r. Obiekt został prawie całkowicie strawiony przez ogień. Silny wówczas mróz, powodujący zamarzanie wody w wężach strażackich, skutecznie utrudnił akcję gaśniczą. Na szczęście dzięki dużej pomocy mieszkańców, strażakom udało się uratować znaczną część księgozbioru biblioteki, która znajdowała się wtedy w pałacu. Jakie mogły być powody wybuchu pożaru? Zaprószenie ognia lub awaria instalacji elektrycznej. Od tamtej pory pałac popada z roku na rok w coraz większą ruinę.

Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, że stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, że to zrobię, ale doszedłem do wniosku, że stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, że będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś ciekawe miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.

Dodaj komentarz