Przez niemal sto lat był jednym z największych zakładów przemysłowych Szczecina. Produkował sztuczny jedwab, znane w całej Polsce kasety magnetofonowe i dawał pracę tysiącom ludzi. Dla jednych Wiskord to miejsce pełne wspomnień, dla innych źródło charakterystycznego zapachu, który przez lata unosił się nad Żydowcami. Dziś z dawnej potęgi pozostały opuszczone hale, 250-metrowy komin i historie byłych pracowników, którzy wciąż pamiętają codzienność życia w tej niezwykłej fabryce.
Budowę fabryki rozpoczął w roku 1901 hrabia Guido Henckel von Donnersmarck, który rozpoczął w niej produkcję sztucznego jedwabiu. Od 1917 r. oprócz jedwabiu, produkowano tu liny dla Marynarki Wojennej, woreczki na proch, jedwabną bieliznę oraz pończochy. Podczas II wojny światowej zakład został poważnie zniszczony i ograbiony z maszyn. Produkcja ustała w 1944 r. Odbudowę rozpoczęto w 1947 r., a już w 1948 r. polska załoga ponownie uruchomiła fabrykę. Dwa lata później wznowiono produkcję sztucznego jedwabiu.
W roku 1976 w fabryce rozpoczęto produkcję kaset magnetofonowych, jednego z najbardziej znanych produktów Wiskordu. Początkowo ich jakość była nienajlepsza. Pierwsze partie kaset mocno szwankowały jakościowo, taśmy szybko się ścierały, rwały się i wkręcały w magnetofony. Produkcję poprawiono w latach osiemdziesiątych, kiedy wykupiono niemiecką licencję.

Najlepszy okres w historii Wiskordu przypadł na czasy PRL. Zakład zatrudniał tysiące osób i zapewniał pracownikom nie tylko pracę, ale także zaplecze socjalne. Powstały osiedla mieszkaniowe, działała biblioteka, przychodnia, szkoła zawodowa, świetlica oraz ośrodki wypoczynkowe nad morzem i jeziorem.
W latach 70. wybudowano amfiteatr na 4500 miejsc, na którego scenie występowały największe gwiazdy polskiej estrady, m.in. Czesław Niemen, Czerwone Gitary, Irena Santor i Karin Stanek. Dziś obiekt jest opuszczony i popada w ruinę. Przy Wiskordzie działał także klub sportowy z licznymi sekcjami, m.in. piłkarską, kajakarską i żeglarską.


Ciemna strona fabryki
Choć Wiskord w czasach PRL imponował rozbudowaną opieką socjalną, codzienność pracowników miała też ciemną stronę. Serwis wszczecinie.pl w artykule opublikowanym na temat tego miejsca wspomina, że w zakładzie często dochodziło do wypadków, a normy BHP były znacznie mniej rygorystyczne niż dziś. Produkcji towarzyszył uciążliwy zapach, dlatego wysokie kominy miały rozpraszać zanieczyszczenia, choć nie usuwały problemu całkowicie.

Zakład zmagał się również z pijaństwem, niskim zainteresowaniem życiem kulturalnym oraz problemami organizacyjnymi. Stołówka była krytykowana za niesmaczne i nieświeże jedzenie, brak naczyń i sztućców, a prasa zakładowa opisywała także przypadki nadużyć przy delegacjach. Wszystko to pokazuje, że za obrazem nowoczesnego zakładu kryły się liczne problemy typowe dla realiów PRL.

Chciałbym w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierają za pośrednictwem Wirtualnej kawki. Dzięki Wam i waszym drobnym wpłatom, powstają takie fotorelacje! Od kilkunastu lat staram się odwiedzać i fotografować miejsca mniej znane i opuszczone. Jeżeli ktoś chciałby dołożyć cegiełkę do moich podróży i wesprzeć mnie w tym co robię, zapraszam do postawienia mi >Wirtualnej Kawki<. Wszystkie zebrane kwoty przeznaczam na paliwo, dzięki temu mam możliwość realizowania swoich dalszych podróży.

Upadłość
Od 1989 r. zaczął się powolny upadek fabryki, a w 2000 r. zakład ogłosił upadłość i został zamknięty. Nie udało się znaleźć inwestora, który przejąłby cały teren dawnej fabryki. Produkcja została wstrzymana, pracownicy zwolnieni, a zabudowania fabryczne z biegiem lat stały się ulubionym miejscem złodziei i wandali.

Wybudowany w 1979 r. komin o wysokości 250 metrów jest najwyższą konstrukcją w Szczecinie i jedną z najwyższych budowli tego typu w Polsce. Obecnie wykorzystywany jest do celów radiokomunikacyjnych, znajdują się na nim m.in. nadajniki radiowe. Jest również łakomym kąskiem dla miłośników sportów ekstremalnych. Co ciekawe, mimo upływu lat to właśnie komin jest jednym z obiektów na terenie dawnego Wiskordu, który ucierpiał najmniej.

Przyszłość fabryki
W ostatnich latach pojawiły się również plany, które mogłyby tchnąć nowe życie w część dawnego Wiskordu. W 2024 r. szczecińska firma Kowal zapowiedziała chęć przebudowy najlepiej zachowanego budynku administracyjnego na hotel. Według przedstawicieli inwestora prace projektowe były już wówczas zaawansowane, a firma poszukiwała partnera do realizacji przedsięwzięcia.

— Planujemy przebudować ten budynek na hotel. Prace projektowe są już na zawansowanym etapie. Szukamy inwestora, wraz z którym zrealizujemy naszą koncepcję — mówi Filip Pietrusewicz z firmy Kowal. — Chcemy dać impuls do rozwoju Żydowiec. Sami pochodzimy z Prawobrzeża i widzimy, że potencjał tego urokliwie położonego osiedla wciąż pozostaje niewykorzystany — pisano w artykule w serwisie wszczecinie.pl z 2024 r.
Według przedstawicieli firmy projekt ma wykorzystać potencjał tej części Szczecina, która od lat pozostaje niedoceniana mimo atrakcyjnego położenia. Na razie inwestycja nie została jeszcze zrealizowana i nadal pozostaje w fazie przygotowań. Pozostaje mieć nadzieję, że inwestycja wkrótce doczeka się szczęśliwego finału.




